Na ikonie religijnej przedstawiona jest Matka Boża Płacząca z Syrakuz. Ikona religijna dostępna w siedmiu rozmiarach – 10x12cm, 10,5x14cm, 12x16cm, 17x23cm, 29x39cm, 50x70cm oraz 70x100cm. Wizerunek bardzo wyrazisty i trwały, naniesiony na ręcznie złoconą deskę drewnianą. Łącza do cudownego wizerunku Matki Bożej (i wydarzeń z nim związanych): Wspaniała archikatedra lubelska trzykrotnie mierzyła się z niezwykłymi przypadkami płaczu świętych wizerunków. W 1642 r. płakał ponoć wizerunek Matki Bożej z Dzieciątkiem . Łzy widziano w oczach Chrystusa w zawieszonym w 1832 r. Płaczącym Krzyżu Ikona Matki Boskiej na Allegro.pl - Zróżnicowany zbiór ofert, najlepsze ceny i promocje. Wejdź i znajdź to, czego szukasz! Kup Matki Boskiej Częstochowskiej w kategorii Kolekcje na Allegro - Najlepsze oferty na największej platformie handlowej. Obraz Matki Bożej Kalwaryjskiej, Matka Boża Kalwaryjska, Matka Boska Płacząca – obraz znajdujący się w bocznej kaplicy bazyliki Matki Bożej Anielskiej w Kalwarii Zebrzydowskiej, przedstawiający Matkę Bożą z Dzieciątkiem (typ Eleusa), powstały prawdopodobnie w I połowie XVII wieku. Autor: Benedykt XVI. Opis: w Kalwarii Skorzystaj z największego serwisu ogłoszeniowego w Polsce! figurka matki bozej - kupuj lub sprzedawaj jeszcze wygodniej w kategorii Kolekcje! PQCIzao. Nastawienie sceptycznego biskupa radykalnie zmieniło się 15 marca 1995 roku. Tego dnia, gdy modlił się przed figurką słowami modlitwy „Salve Regina”, Maryja na jego oczach zaczęła płakać krwawymi już wielokrotnie płakała krwawymi łzami. Poprzez to wydarzenie wielu ludzi przeszło nawrócenie. Zjawisko wielokrotnie badano i stwierdzono jego nadprzyrodzony pierwszy znakFigurka Maryi, nieduża, bo mierząca około 42 cm płacze krwawymi łzami. Mówią o tym świadectwa osób, które widziały to zjawisko. Pierwsze łzy pojawiły się 2 października 1995 roku. Zauważyła je niespełna 5-letnia Jessica stwierdziła, że statuetka płacze łzami. Podarował ją rodzinie Fabio i Anny Marii Gregorii zaprzyjaźniony kapłan. Don Pablo Mantina Sanguaio zakupił ją dla rodziny podczas swojej wizyty w Medjugoriu. Gdy pewnego dnia rodzina wybierała się na mszę świętą, dziewczynka zakomunikowała tacie, że „Madonna płacze”.Czytaj także:Cud eucharystyczny w Lanciano. „Panie, zaradź memu niedowiarstwu!”Na początku Fabio Gregorii zganił swoją córkę. Był przekonany, że to co widzi jego dziecko jest jedynie fantazją i ułudą. Zmienił zdanie, gdy odwróciwszy się sam zobaczył krwawe łzy. Pojechał z dziećmi do kościoła i poinformował o tym, co się wydarzyło swoją żonę, która uczestniczyła we mszy świętej oraz księdza postanowili obejrzeć figurkę. Dołączył do nich także Enea Rubolotta – pułkownik strzelców górskich oraz krewni Fabia. Nikt nie potrafił wytłumaczyć zjawiska, łzy płynęły z obu oczu. Zebrani zaczęli się krew4 lutego łzawienie pojawiało się wielokrotnie, a miejscowa ludność na własne oczy mogła doświadczyć tego niezwykłego zjawiska. Po dokonaniu pierwszej analizy wypływającej z figurki krwi okazało się, że jest prawdziwa i należy do i sceptycyzm wobec „krwawych łez”Przeprowadzono następnie kolejne, liczne badania, które potwierdziły, że wewnątrz nie mieści się żaden ukryty mechanizm, a figurka ma jednolitą strukturę. Wykluczono jakąkolwiek ingerencję z zewnątrz. Sprawę przedstawiono także biskupowi Girolamo Grillo. Był on nastawiony z dużym dystansem do tego, co usłyszał. Zlecił ponowne badania, które pozwoliłyby mu na właściwe rozeznanie sytuacji i zajęcie sceptycznego biskupa radykalnie zmieniło się 15 marca 1995 roku. Tego dnia, gdy modlił się przed figurką słowami modlitwy „Salve Regina”, Maryja na jego oczach zaczęła płakać krwawymi łzami. Biskup doznał decyzją w Wielki Piątek figurka miała wziąć udział w procesji, a następnie powrócić do kościoła pw. św. Augustyna. Plany te udaremniła miejscowa prokuratura, która nakazała „aresztować” Madonnę. Po ponad dwóch miesiącach tego „aresztu” sprzeciw wiernych oraz biskupa sprawiły jednak, że władze ustąpiły. 17 czerwca 1995 roku statuetka powróciła do kościoła i została umieszczona w bocznym uznaje, a Jan Paweł II koronujeW 1997 roku na Wielkanoc biskup uroczyście ogłosił, że uznaje nadprzyrodzony charakter zjawiska, że figurka rzeczywiście płacze krwawymi łzami i nie ma w tym przypadku ingerencji co działo się w Civitavecchia obserwował także papież Jan Paweł II. Modlił się przed figurką Madonny w Watykanie. Na jego bowiem życzenie i prośbę figurka została przywieziona. Podczas tej wizyty papież umieścił na głowie Matki Bożej złotą maja 1996 roku miało miejsce ostatnie przesłanie o charakterze publicznym. Łącznie było ich 90. Prywatne przesłanie w postaci krwawych łez odbywały się jeszcze przez kilka lat. Do dziś w tym miejscu odnotowuje się liczne kościoła w Civitavecchii przybywają tysiące wiernych. Dla nich łzy Maryi są znakiem istnienia rzeczywistości, której nie da się poznać „szkiełkiem i okiem” oraz tego, że walka między dobrem a złem jest Anna Maria Turi, „Cuda i Tajemnice Matki Bożej z Civitavecchia”, Wydawnictwo AA, Kraków 2013. 12 czerwca 1973 roku w Akita w Japonii, rozpoczął się cykl objawień, których doświadczyła wówczas czterdziesto-dwuletnia siostra Agnieszka Katsuko Sasagawa. Wizjonerka z Akita Siostra Agnieszka Katsuko Sasagawa urodziła się w 1931 roku. W wieku 19 lat, po źle przeprowadzonej operacji wyrostka robaczkowego, została sparaliżowana. Przez 16 lat przewożono ją od jednego szpitala do drugiego i poddawano operacjom, lecz bez rezultatu. Za namową swojej pielęgniarki wstąpiła do Wspólnoty Sióstr Zakonnych Matki Boskiej w Nagasaki. Nastąpiło pogorszenie, a jej stan określano jako beznadziejny. Przez dziesięć dni nie odzyskiwała przytomności. Siostry przysłały jej wodę z Lourdes, po wypiciu której wyzdrowiała. W 1969 r. Agnieszka Sasagawa wstąpiła do Zakonu Służebnic Eucharystii. Utraciła słuch podczas pracy katechetycznej w kościele w Myoko. Z tego powodu przez pewien czas przebywała w szpitalu Rosai w Joetsu. Wystawiono diagnozę całkowitej głuchoty. Nie będąc już w stanie wykonywać swojej pracy, Agnieszka przybyła do Zgromadzenia Służebnic Eucharystii w Akita i została nowicjuszką w klasztorze na wzgórzu Yuzawadai. Siostra Agnieszka Katsuko Sasagawa źródło: Objawienie w Akita – przebieg wydarzeń 12 czerwca 1973 r. podczas modlitwy siostra Agnieszka doznała wizji oślepiającego światła, którego źródłem było tabernakulum ze znajdującym się wewnątrz Najświętszym Sakramentem. Siostra dostrzegła sylwetki adorujących go u stóp ołtarza aniołów. Całe zdarzenie opowiedziała księdzu, który wtedy przybył do klasztoru. Ten zaś nakazał jej milczeć i trwać w pokorze. 30 czerwca tego samego roku podczas modlitwy w kaplicy siostra Sasagawa poczuła wielki ból. Na jej lewej dłoni pojawiła się krwawiąca rana w kształcie krzyża. Siostra uznała, że jest to kara za grzechy i nie powiedziała o tym nikomu. 6 lipca Siostra Agnieszka usłyszała głos dobiegający z figury Matki Boskiej, znajdującej się w kaplicy: „Córko, ma nowicjuszko, byłaś mi posłuszna i porzuciłaś wszystko, aby iść za mną. Czy utrata słuchu jest bardzo uciążliwa? Bądź pewna, twa głuchota zostanie uleczona. Nie trać cierpliwości. To już ostatnia próba. Czy rana na dłoni powoduje duże cierpienie? Módl się za odpuszczenie ludzkich grzechów. Każda osoba w tym zgromadzeniu jest mą niezastąpiona córką. Czy poprawnie odmawiasz modlitwę Służebnic Eucharystii? Zatem odmówmy ją wspólnie. Przenajświętsze serce Jezusa, prawdziwie obecnego w Eucharystii, poświęcam ciało i duszę Twemu Sercu, ofiarowywanemu w każdej chwili na ołtarzach świata, wielbiącemu Ojca i orędującemu za Jego Królestwem. Proszę, przyjmij mą pokorną ofiarę. Użyj mnie zgodnie ze Swą wolą dla chwały Ojca i zbawienia dusz. Przenajświętsza Matko Boża, nigdy nie oddzielaj mnie od Swego Syna. Proszę, broń mnie i otaczaj opieką jako swe szczególne dziecko. Amen. Módl się za papieża, biskupów i księży”. Klasztor w Yuzawadai źródło: Tego samego dnia kilka sióstr dostrzegło czerwony płyn, przypominający krew spływający z prawej dłoni figury Matki Boskiej. W zagłębieniu dłoni widoczna była jak gdyby rana w kształcie krzyża, z której sączyła się krew. Po wykonanej analizie chemicznej okazało się, że faktycznie była to krew grupy B, tej samej co krew siostry Agnieszki. Drugie posłanie, podobnie jak pierwsze, dobiegło z figurki Najświętszej Panny: „Córko ma, moja nowicjuszko, czy kochasz Pana? Jeśli Go kochasz, posłuchaj, co ci powiem. Jest to bardzo ważne i masz przekazać to swemu zwierzchnikowi. Wielu ludzi na tym świecie rani Pana. Potrzeba dusz, które ukoją Go i złagodzą gniew Ojca Niebieskiego. Pragnę, wraz z Synem, dusz, które swymi cierpieniami i ubóstwem odkupią przewinienia grzeszników i niewdzięczników. Aby świat mógł poznać Jego gniew, Ojciec Niebieski przygotowuje karę dla ludzkości. Wiele razy interweniowałam z Synem, by złagodzić gniew Ojca. Powstrzymałam klęski, ofiarowując Mu cierpienia Syna na Krzyżu, Jego cenną Krew oraz ukochane dusze pocieszające Go i tworzące rzesze dusz ofiarnych. Modlitwa, pokuta i odważne ofiary mogą złagodzić gniew Ojca. Tego też oczekuję od twego zgromadzenia… że ukocha ubóstwo, że uświęci się i będzie modlić za odkupienie niewdzięczności i przewinień tak wielu ludzi. Odmawiaj modlitwę Służebnic Eucharystii ze świadomością jej znaczenia: żyj zgodnie z nią; ofiaruj wszystko jako odkupienie za grzechy. Niech każdy dąży do tego, by ? wedle możliwości i pozycji ? całkowicie ofiarowywał się Panu. Każda modlitwa w świeckim zgromadzeniu jest konieczna. Dusze, które pragną się modlić, są już na drodze do zjednoczenia. Nie przywiązując zbyt wiele uwagi do formy, aby pocieszyć Pana, bądź w modlitwie oddana i gorliwa?”. 29 września zniknął wszelki ślad po ranie na dłoni figurki, za to zaczęła się ona „pocić”. Siostry zebrały przypominającą tłuszcz substancję za pomocą waty higroskopijnej. Okazało się, że pięknie pachnie różami, fiołkami i liliami. Zakonnice uznały, że to rajski zapach. 13 października 1974 r. siostra Agnieszka została uzdrowiona z głuchoty. Trzecie i ostatnie posłanie także przekazał jej głos z figurki Matki Boskiej: „Droga córko, uważnie słuchaj tego, co ci powiem. Potem powiadom o tym przełożonego. Jak ci już mówiłam, jeśli ludzie nie odczują skruchy i nie poprawią się, Ojciec ześle na całą ludzkość straszna karę. Będzie to kara większa od potopu, jakiej dotąd nikt nie widział. Z nieba spadnie ogień i zniesie większą część ludności, dobrych jak i złych, nie oszczędzając wiernych ani księży. Działania diabła przenikną do Kościoła tak, że kardynał stanie przeciwko kardynałowi, a biskup przeciwko biskupowi. Wielbiący Mnie księża będą wyszydzani przez kolegów… kościoły i ołtarze zostaną splądrowane. Kościół będzie pełen tych, którzy akceptują kompromisy, a demon zmusi wiele poświęconych dusz do opuszczenia służby u Pana. Demon będzie szczególnie nieprzejednany wobec dusz poświęconych Bogu. Perspektywa utracenia tak wielu dusz jest powodem mego smutku. Jeśli będzie popełnianych coraz więcej, coraz poważniejszych grzechów, zabraknie dla ludzi wybaczenia?”. 4 stycznia 1975 r. jedna z sióstr dostrzegła wydobywające się z oczu figurki Najświętszej Maryi Panny krople wody, które od razu skojarzono ze łzami. Do 15 września 1981 r. figurka płakała sto jeden razy. Natomiast do siostry Agnieszki przyszedł anioł, który wyjaśnił jej to zjawisko: Niech nie zdumiewa cię tak bardzo, że Matka Boża płacze. Płacze Ona dlatego, że pragnie nawrócenia większej liczby osób; pragnie, by dzięki Jej orędownictwu wiele dusz poświęciło się Jezusowi i Bogu Ojcu (Pannet 2007: 102). Płacząca figurka Matki Boskiej z Akita źródło: Dalsze wydarzenia były jednak bardzo niepokojące. Siostra Agnieszka znowu straciła słuch, co potwierdzili laryngologowie z wydziału medycznego w Akicie. Jednak anioł znowu ją uspokajał: „Głuchota przysporzyła ci cierpień, nieprawdaż? Zbliża się chwila obiecanego uleczenia. Za wstawiennictwem Świętej i Niepokalanej Dziewicy, dokładnie jak ostatnim razem, przed Tym, który prawdziwie jest obecny w Eucharystii, twe uszy zostaną całkowicie uleczone tak, aby dzieło Najwyższego zostało ukończone. Nadal będą napływały z zewnątrz liczne cierpienia i przeszkody. Nie masz się czego bać”. 30 maja 1982 r. siostra Agnieszka została ponownie uzdrowiona, odzyskała całkowicie słuch. Zdarzyły się także inne cudowne uzdrowienia mające potwierdzać autentyczność zdarzeń w Akita. Objawienia w Akita były dość dokładnie badane, jednak Watykan do tej pory nie wyraził swojej opinii w tej kwestii. Biskup Shojiro Ito w kwietniu 1984 r. ogłosił oficjalnie, że objawienia w Akita mają charakter nadprzyrodzony. Zezwolił także na oddawanie czci Matce Boskiej z Akita. Bibliografia: Ks. R. Ukleja Sdb, Łzy Maryi. Objawienia i cuda maryjne wczoraj i dziś, Warszawa 1997. R. Laurentin, Współczesne objawienia najświętszej Marii Panny, Gdańsk 1994. R. Pannet, Objawienia maryjne w świecie współczesnym, Kraków 2007. Matka Boska z Akita (Japonia), ( Orędzie Matki Boskiej z Akita, ( Matka Boża ostrzegała?, ( Płacząca figurka Matki Boskiej z Niżankowic Autor Wiadomość Dołączył(a): Pt sie 08, 2008 19:55Posty: 316 Płaczące figurki i im podobne to dowód z niewiedzy: "nie wiemy jak, więc to Bóg". Dowód bezwartościowy na tym etapie. _________________Nie ma dowodu na istnienie Boga, nie ma też dowodu na jego nieistnienie. Wszystko sprowadza się do kwestii wiary, lub braku wiary. Śr wrz 24, 2008 17:59 Alus Dołączył(a): Śr cze 02, 2004 17:39Posty: 41856 Więc "wiedzący" w interesie nierozumnych winni przestawić udokumentowane dowody fałszu....podaj link, ekspertyzy...albo zamilknij, bo Twoje "uczony wywody" pustosłowa są żałosne. Śr wrz 24, 2008 18:14 movsd Dołączył(a): Wt sie 05, 2008 12:15Posty: 815 Alus napisał(a):Więc "wiedzący" w interesie nierozumnych winni przestawić udokumentowane dowody fałszu O nie nie! Ty twierdzisz że to cud - ty to udowadniasz. W przeciwnym razie nie ma o czym mówić. Tak zresztą jest z każdą hipotezą naukową - dopóki się nie przedstawi dowodów jest ona tylko bezwartościową hipotezą. Śr wrz 24, 2008 18:26 Alus Dołączył(a): Śr cze 02, 2004 17:39Posty: 41856 Przeczytaj zatem moje wypowiedzi w tym wątku - czy wypowiadam się autorytatywnie o cudzie, w przeciwieństwie do osób, które "wiedzą", że napewno nie jest to żadne nadprzyrodzone zjawisko. Tylko nie potrafią tego racjonalnie udowodnić, udokumentować. Śr wrz 24, 2008 18:40 Atei_ Dołączył(a): Pt sie 08, 2008 19:55Posty: 316 Cytuj:w przeciwieństwie do osób, które "wiedzą", że napewno nie jest to żadne nadprzyrodzone nie potrafią tego racjonalnie udowodnić, udokumentować. Na świecie jest wiele zjawisk które na pierwszy rzut oka wydają się być czymś nadzwyczajnym, a potem okazuje się, że to nic niezwykłego. Dlaczego i w tym przypadku miałoby być inaczej? Dowód z niewiedzy nie jest wartościowy. Tego też nie potrafię wyjaśnić: (program typu "mam talent"). Mimo tego nie uważam, że tamta para wykorzystywała paranormalne umiejętności. _________________Nie ma dowodu na istnienie Boga, nie ma też dowodu na jego nieistnienie. Wszystko sprowadza się do kwestii wiary, lub braku wiary. Śr wrz 24, 2008 19:01 Anonim (konto usunięte) Alus napisał(a):desmaskatorzy "oszustw" Kościoła powinni w try miga wykazać kłamastwo i zatem stoi na przeszkodzie aby "naukowo" zdementować "efekt płaczacej figurki"?????...paplanie na forum nic nie wyjaśnia Czy myślisz, że jak ktoś robi na Matce Boskiej niezłą kasę, to pozwoli jakiemuś ateiście go zdemaskować i pozwoli badać figurę, w dodatku świętą ? Zresztą w meksyku bodajże sprzedaje się takie specjalne figurki, które płaczą. Śr wrz 24, 2008 22:17 Alus Dołączył(a): Śr cze 02, 2004 17:39Posty: 41856 "Bodajże" to nie argument ....specjalne figurki sprzedawane na straganach, to bibeloty i tak są tylko traktowane, element folkloru i pracy rzemieslników Pierwsze co robi Kościół w przypadku zjawiska płaczących figur ( nie mówię o tych jarmarcznych ), to zleca ich wszechstronne badanie fachowym laboratoriom, instytutom naukowym. I tylko w przypadku takich, które otrzymują z gremium naukowym diagnozę iż są to krople łez ludzich, czy oznakowane grupy krwi, w przypadku krwawych łez, wydawane jest zezwolenie na pielgrzymowanie. "Ktoś robi na Matce Boskiej duża kasę"...jak zwykle sprowadzanie wszyskiego do mamony - ten koronny "argument" jest tak wyświechtany, że inteligentnym ateistom stanowi ujmę posługiwanie się nim Cz wrz 25, 2008 8:15 Sympatyk Lewicy Dołączył(a): Śr sie 06, 2008 9:59Posty: 206 Te płaczące figurki, wizerunki na szybach, ślady w zbożu i inne znaki to według mnie kompletna bzdura. Albo na prawdę wierzycie w Boga, albo potrzebujecie tych żałosnych cudzików aby móc uwierzyć. Gdyby Wszechmogący Bóg chciał dać Wam jakiś znak, to na pewno stać by go było na coś bardziej spektakularnego. Toż to David Copperfield robi lepsze cuda, jak choćby znikniecie 70 tonowego pociągu, a to tylko sztuczka iluzjonisty. Cz wrz 25, 2008 8:38 Alus Dołączył(a): Śr cze 02, 2004 17:39Posty: 41856 Na jakiej podstawie przemawiasz w imieniu Boga, że stać Go na więcej, na coś bardziej spektakularnego?....On przemawia do ludzi i dostosowuje swoje znaki adekwatnie do ich mentalności. Tyle, że Kościół nie zajmuje się iluzjami ani na scenie, ani na szybach, ni w zbożu i nikomu nie zaleca wiary w nie:D Cz wrz 25, 2008 11:22 R6 Dołączył(a): So mar 26, 2005 23:58Posty: 3079 Do mnie widać i Bóg nie potrafi znaków dostosować. _________________Wadą wiary jest to, że jest wiarą. ... , Cz wrz 25, 2008 11:26 Alus Dołączył(a): Śr cze 02, 2004 17:39Posty: 41856 To Twoje zdanie Cz wrz 25, 2008 11:32 Majkel ze Stalowej zbanowany na stałe Dołączył(a): N lut 03, 2008 0:23Posty: 246 Przy okazji i ja wtrącę swoje pomysły. Na moje pytanie: Kim jest Maryja? Kościół odpowiada: jest Matką Syna Bożego Jezusa Chrystusa a także Matką Kościoła. Na moje pytanie: w jaki sposób Maryja jest Matką Kościoła? Kościół odpowiada: od wieków uczestniczy w historii Kościoła jako Orędowniczka do Boga i wstawia się za światem. Na moje pytanie: w jaki sposób powinienem nawiązać osobisty kontakt z Maryją? Kościół odpowiada - poprzez modlitwę różańcową. Na moje pytanie: w takim razie czy Maryja jest obecna przy mnie tylko podczas modlitwy różańcowej? Kościół odpowiada: Nie, lecz Maryja jest także Twoją Matką i jest przy Tobie zawsze, lecz w sposób szczególny jest obecna podczas modlitwy różańcowej. Na moje pytanie: Czy Matka Boska jest bytem transcendentnym? Kościół odpowiada: Maryja jest już wniebowzięta lecz jest obecna zawsze i wszędzie, o ile Ją prosić będziemy w szczerej modlitwie. Na moje pytanie: Dlaczego Maryja nie może mi się objawić jako dobra Matka w swym ciele i od czasu do czasu mnie przytulić? Kościół zwiesza mordę i mówi: Nie wiadomo. To od niej wszystko zależy komu i kiedy ma się objawić. Na moje pytanie: Czy ona przypadkiem nie wie, że większość ludzi to "Tomasze" i że potrzebują dowodu zmysłowego? Kościół trzaska mi drzwiami przed nosem i krzyczy: Maryja objawia się tylko prostym i szczerym sercom które wierzą. A ja idę dalej i robię to, co do mnie należy... Cz wrz 25, 2008 11:40 Sympatyk Lewicy Dołączył(a): Śr sie 06, 2008 9:59Posty: 206 Alus napisał(a):Na jakiej podstawie przemawiasz w imieniu Boga, że stać Go na więcej, na coś bardziej spektakularnego?....DNie przemawiam w imieniu Boga, w którego nie wierzę tylko wyciągam logiczne wnioski. Gdyby istniał i chciał dać znak to jako Wszechmogący zrobiłby to porządnie. Alus napisał(a):....On przemawia do ludzi i dostosowuje swoje znaki adekwatnie do ich To znaczy, że jak ktoś ma krytyczny umysł to znak mu się nie należy? Tylko takie prymitywne znaki dla mało dociekliwych? Kościół zajmuje się cudami, w tym sensie, że weryfikuje co cudem jest a co nie. Nie mam pojęcia na jakiej podstawie to czyni, bo to co wydaje się cudem dziś, jutro może być wytłumaczone w sposób naukowy. Cz wrz 25, 2008 12:43 Alus Dołączył(a): Śr cze 02, 2004 17:39Posty: 41856 "...to znak mu się nie należy"...ależ wszystkim się należy, tylko - ""Jesli Mojzesza i Proroków nie słuchają, to choćby ktoś z grobu powstał, nie uwierzą" (Łk 16,31)....nie wierzą Chrystusowi, Jego Kościołowi - nie uwierza w żadne znaki Może być i wyjaśniony...ale Kościół orzeka w czasie terażniejszym, na etapie akualnie dostepnej wiedzy, nauki....nie przewiduje przyszłości Cz wrz 25, 2008 13:11 Wierzba Dołączył(a): Wt sie 19, 2008 7:54Posty: 413 Odnośnie "płaczących posągów" sprawa często jest dość prosta. Jeżeli posąg jest wykonany z porowatego materiału, np. gipsu lub wypalonej gliny, i jest pusty w środku, wystarczy pomalować go emalią, a do wnętrza nalać wody. Warstwa porowatego materiału wchłania płyn, a emalia zapobiega jego wydostaniu się na zewnątrz. Wystarczy wtedy tylko wykonać drobne zadrapania na powłoce emalii, np. w kąciku oczu posągu, by figura nagle zaczęła płakać. Zostało to udowodnione przez włoskiego chemika, L. Garlaschelliego, badającego kwestię płaczących posągów bodajże w 1995 roku. Nie wszystkie przypadki daje radę wyjaśnić tą metodą, niemniej jest to sposób, który zastosowano już w wielu "płaczących" figurach. Czemu ktoś miałby zawracać sobie głowę mistyfikacją? Pomyślmy o małej, spokojnej parafii, do której nagle zjeżdżają się wierni, by się pomodlić przez "cudowną" figurą. Przy okazji uczestnicząc w mszach świętych, składając datki, może kupując też obrazki, różańce i inne takie akcesoria, jakich pełno w podobnych miejscach. Odpowiedź nasuwa się sama. W takich wypadkach nikomu jakoś nie spieszy się do laboratorium, tylko przed ołtarz i do kamery... Niektórzy bardzo chcą wierzyć w cuda, nawet zupełnie w ciemno. Cz wrz 25, 2008 16:03 Wyświetl posty nie starsze niż: Sortuj wg Nie możesz rozpoczynać nowych wątkówNie możesz odpowiadać w wątkachNie możesz edytować swoich postówNie możesz usuwać swoich postówNie możesz dodawać załączników słynna figura Matki Boskiej została nagrana „płaczącymi” łzami krwi. ludzie przybyli do domu rodziny Frias w mieście Metan w prowincji Salta w północno-zachodniej Argentynie, aby zobaczyć posąg znany jako dziewica mistycznej róży. na początku tego roku pojawił się na międzynarodowych nagłówkach, kiedy to został sfilmowany pozornie płaczącymi łzami krwi., jej właścicielka Rosana Mendoza Frias zarejestrowała zjawisko pozornie powtarzające się. w teledysku można zobaczyć posąg z czerwoną cieczą na twarzy, która wydaje się pochodzić z jego oczu. posąg po raz pierwszy został przywieziony do jej domu osiem lat temu, po tym jak poroniła-poinformowała Rosana., posąg teraz”płakał”38 razy, według jego właściciel Rosana Frias(Image: CEN /@diariodigitalmetan) powiedziała: „zawsze mówię ludziom, że to zależy od wiary, a nie od nas, ponieważ nic nie robimy, otwieramy tylko nasze drzwi aby mogli tu przyjść, aby się modlić, a przez nią Bóg dokona cudu.” według Rosany po raz pierwszy zaczął „crying blood” w kwietniu 2017 roku., Dziewica mistycznej róży została powiązana z kilkoma „cudami”, takimi jak kobieta, która miała 3-centymetrowy guz, który podobno zniknął po wizycie na posągu., Virgin of the Mystic Rose(Image: CEN/El Tribuno) właścicielka zbudowała wyznaczone miejsce dla figury w swoim domu z Pomocą innych i własnych pieniędzy, tworząc szklaną szafkę, aby ją chronić. około 30 osób zbiera się przed figurą, aby modlić się od poniedziałku do piątku, zgodnie z doniesieniami. podczas gdy część świata katolickiego wydaje się zainspirowana dziewicą mistycznej róży, ma – jak wszystkie z wielu posągów, które ludzie twierdzą, że płaczą – przyciąga sprawiedliwą część sceptyków., figura Matki Boskiej najwyraźniej płacze łzy krwi(Image: CEN/El Tribuno) niektóre strony internetowe sprzedają zestawy „zrób to sam płacząca Madonna”, które zapewniają przewodnik krok po kroku, jak sprawić wrażenie, że figura płacze. w 1995 roku w mieście Civitavecchia we Włoszech ukazał się posąg Madonny płaczącej krwią. chociaż 60 świadków, w tym biskup, zeznało o rzekomym cudzie, badania wykazały, że krew należała do mężczyzny., właściciel posągu, Fabio Gregori, odmówił wykonania testu DNA. w 2018 roku figura Maryi w Kościele katolickim Our Lady Guadalupe w Hobbs w Nowym Meksyku została uznana za „płaczącą” oliwę z oliwek o zapachu róży. potencjał oszustwa doprowadził Kościół Katolicki do ustanowienia bardzo wysokich barier dla akceptacji autentycznych płaczących posągów. 10. Krwawiąca Matka Boska z Akita Fot. Płacząca figura Matki Bożej z Akita Płaczącą i krwawiącą figurę Matki Boskiej z japońskiej miejscowości Akita widziało ponad 500 osób. Pierwszymi świadkami niecodziennego zdarzenia były siostry zakonne. Cudowne wydarzenia miały miejsce w 1973 r. Zanim siostry ujrzały krwawiącą figurę, jedna z nich, siostra Agnieszka Katsuko Sasagawa była uczestniczką przeżyć mistycznych, w trakcie których widziała wydobywające się z tabernakulum światło, rozjaśniające swoim blaskiem cały kościół. Kilka kilometrów od centrum miasta Akita w Japonii mieści się dom wspólnoty Sióstr Służebniczek Eucharystii, w którym siostra Agnieszka Katsuko Sasagawa rozpoczęła nowicjat w roku 1973. Wcześniej uczyła religii przy katolickiej parafii. Pracę tę jednak, w wieku 41 lat, musiała przerwać z powodu nagłej i całkowitej utraty słuchu. Pomimo choroby, została przyjęta do wspólnoty zakonnej, która istniała zaledwie od kilku lat. 12 czerwca 1973 r. siostra Agnieszka była sama w klasztorze. Kiedy rano otwierała tabernakulum w celu adoracji Najświętszego Sakramentu, poraziło ją niezwykłe światło. Instynktownie, pod wpływem wielkiego wrażenia, osunęła się na podłogę. Kiedy doszła do siebie, próbowała w jakiś sposób ustalić, czy stała się ofiarą przywidzenia, czy też rzeczywiście zaszło coś nadzwyczajnego. Scena ta powtórzyła się nazajutrz rano, a także w kilka dni potem, podczas adoracji wraz z innymi siostrami. Pozostałe siostry nie widziały jednak tajemniczego światła. Na początku lipca, w czasie wieczornej modlitwy wspólnotowej, siostra Agnieszka dostrzegła na swej lewej dłoni jakby zranienie w formie krzyża, o wymiarach mniej więcej dwa na trzy centymetry. Z powodu intensywnego bólu nie potrafiła zasnąć w nocy. Mniej więcej około trzeciej nad ranem usłyszała następujące słowa: „Nie lękaj się. Módl się nie tylko z powodu twych własnych grzechów, ale w intencji wynagrodzenia za grzechy wszystkich ludzi. Świat dzisiejszy rani Najświętsze Serce naszego Pana poprzez zniewagi i niewdzięczności. Rana Maryi jest o wiele głębsza od tej twojej. Pójdźmy teraz razem do kaplicy”. Mówiąca osoba do złudzenia przypominała Agnieszce jej własną, najstarszą siostrę, która niedawno zmarła. Kiedy instynktownie wypowiedziała jej imię, zjawa zaprzeczyła skinieniem głowy i powiedziała z uśmiechem: „Jestem tym, który zawsze stoi u twego boku i czuwa nad tobą”. Po kilku chwilach adoracji przed ołtarzem, siostra przybliżyła się do figury Matki Bożej i spostrzegła na jej dłoni ranę. Nagle jakby ze statuy wypłynęły słowa: „Moja córko, nowicjuszko moja, dowiodłaś posłuszeństwa poprzez opuszczenie wszystkiego, aby naśladować mnie. Twoja głuchota jest ciężka do zniesienia? Niebawem zostaniesz uzdrowiona, bądź pewna tego. Zachowaj cierpliwość także w tym ostatnim doświadczeniu. Rana na dłoni sprawia ci ból? Módl się w duchu wynagrodzenia za grzechy ludzkości. Wszystkie córki ze wspólnoty są mi szczególnie drogie, każdą z nich strzegę jak źrenicę w oku. Czy dobrze odmawiasz modlitwę Służebniczek Eucharystii? Pomódlmy się razem…” Wspomnianą modlitwę ułożył dla wspólnoty sióstr miejscowy biskup. Siostry odmawiają ją często, błagając Jezusa w Hostii, aby przyjął ich codzienne ofiary ku chwale Ojca i dla zbawieniu ludzi. Gdy tylko głos z figury ustał, ponownie zjawił się anioł i przemówił do siostry: „Módl się wiele za papieża, biskupów i księży. Od chwili twego chrztu aż dotąd, modlisz się za nich wiernie. Nie ustawaj w tej gorącej modlitwie. Donieś twemu przełożonemu o tym, co powiedziałem ci dziś i uczyń tak, jak on ci poleci”. Po tych słowach, anioł wypowiedział następującą modlitwę: „Panie Jezu Chryste, Synu Ojca, ześlij teraz Ducha Twego na ziemię. Spraw, aby Duch Święty zamieszkał w sercach wszystkich narodów i chronił je od upadku, katastrofy i wojny”. W pierwszy piątek lipca siostra Agnieszka poprosiła inną zakonnicę o przyglądnięcie się figurze Maryi. Sama nie czuła się na siłach sprawdzić, czy dłoń figury wciąż krwawi. Ponieważ siostra ta długo nie wracała, więc Agnieszka postanowiła sama udać się do kaplicy. Ujrzała swą współsiostrę we łzach, leżącą u stóp statuy. Obydwie wyraźnie widziały skrwawioną dłoń Maryi. Tego dnia także inne siostry widziały krwawiącą ranę. W czwartek następnego tygodnia, w czasie modlitwy, krew ponownie wypływała stróżkami. Poruszone dogłębnie tym niezwykłym zjawiskiem siostry, z trudnością zachowywały normalny rytm zajęć. 25 lipca w domu sióstr zawitał ksiądz biskup Ito, ordynariusz miejsca. Nazajutrz, ks. biskup przewodniczył uroczystości ponowienia ślubów zakonnych przez dwie siostry ze wspólnoty. W czasie wspólnego różańca, poprzedzającego mszę św., z dłoni Maryi zaczęła płynąć krew, znacznie obficiej, niż poprzednimi razy. W trakcie modlitwy siostra Agnieszka odczuwała coraz silniejszy ból w lewej dłoni, natomiast następnego dnia rana krwawiła. Ks. biskup Ito nie mógł pohamować swego zdumienia. W nocy siostra daremnie usiłowała usnąć. Około drugiej, nie wytrzymując z bólu, udała się do kaplicy. Po chwili usłyszała słowa anioła: „Twoje cierpienie dobiega dziś kresu. Zachowuj starannie wspomnienie o krwi Maryi i wypisz je sobie głęboko w sercu. Ta krew posiada głębokie znaczenie: ta cenna krew jest wylana w celu uproszenia wam nawrócenia i pokoju oraz dla wynagrodzenia ludzkich zniewag i niewdzięczności wobec Boga”. Gdy anioł przestał mówić, ból całkowicie ustał, rana i krew zanikły i dłoń powróciła do normalnego stanu. Łzy na policzku figury 29 września, podczas odmawiania różańca, siostry zauważyły, że statua Maryi pokryła się lśniącą cieczą. Przybliżywszy się do figury, zauważyły także, że rana na dłoni całkowicie zanikła. Wieczorem zjawisko się nasiliło: ze statuy stróżkami spływała ciecz, przypominająca ludzki pot. Kawałkami tkaniny siostry zaczęły ocierać twarz i szyję Maryi, skąd płyn wyciekał najintensywniej. Gdy w końcu figura została osuszona, zaczął się z niej wydzielać zapach róż i lilii, co trwało aż do połowy października. Pierwsza sobota stycznia 1975 r. była ostatnim dniem rekolekcji dla grupy dwudziestu sióstr. W czasie sprzątania kaplicy jedna z nich zauważyła, że podstawa figury Madonny jest mokra. Ze zdumieniem stwierdziła, że z oczu Maryi wypływają łzy. Fenomen powtórzył się jeszcze dwukrotnie w ciągu tego samego dnia, czego naocznym świadkiem był ks. biskup Ito. Po błogosławieństwie eucharystycznym, siostrze Agnieszce ukazał się anioł: „Nie bądź zdumiona widząc, że Maryja płacze. Każda dusza jest Jej niewypowiedzianie droga. Maryja płacze, ponieważ pragnie nawrócenia jak największej ilości dusz; pragnie, aby ludzie poświęcali się Jezusowi oraz Ojcu za Jej przyczyną. Ukazuje Ona swój ból, aby ożywić waszą słabnącą wiarę. Teraz, gdyście zobaczyły łzy Maryi, nie bójcie się o nich mówić z odwagą, aby pocieszyć Ją. Rozszerzajcie to nabożeństwo dla Jej większej chwały i dla chwały Jej Syna”. Figura z Akita pomiędzy 4 stycznia 1975 a 15 września 1981 płakała aż 101 razy. Świadkami tego niezwykłego zjawiska było prawie 500 osób, w tym czterokrotnie biskup. Badania naukowe przeprowadzone przez prof. Sagisakę, specjalistę z dziedziny medycyny sądowej na Wydziale Medycyny Uniwerstytetu w Akita wykazały, że były to rzeczywiście ludzkie łzy. Początkowo Kościół nie uznawał objawień w Akita. Pierwsza komisja powołana do zbadania zjawisk w 1976 roku, zajęła stanowisko negatywne. W 1982 r., po zakończeniu objawień, ponownie szczegółowo zbadano sprawę. 22 kwietnia 1984 r. Shojiro Ito, biskup Niigata, a później w 1988 r. również kardynał Ratzinger uznali objawienia za prawdziwe. 9. Objawienia Matki Boskiej w Lourdes Fot. Grota Massabielska w Lourdes Św. Bernadetta była świadkiem objawień Matki Bożej, które miały miejsce w 1858 r. Maryja ukazywała się jej w jaskini i nakazywała pić wodę ze znajdującego się nieopodal strumienia oraz modlić się. Bernadetta widziała Matkę Bożą 18 razy. Wkrótce w miejsce objawień Maryi, zaczęły wyruszać tłumy wiernych, o czym Bernadetta nie wiedziała do końca życia. Nawet najciężej chore osoby pijące wodę ze źródła dostępowały uzdrowień. Dziś w miejsce cudownych wydarzeń, każdego roku udają się miliony wiernych. Biuro Medyczne w Lourdes potwierdziło 68 przypadków, w których doszło do cudownych uzdrowień, wymykających się współczesnej medycynie ze wszelkich ram. W rzeczywistości wielu pielgrzymów poświadcza znacznie większą liczbę niesamowitych zdarzeń. Aktualnie Biuro Medyczne w Lourdes bada kolejne cuda, które dokonały się w Lourdes. Tymczasem ciało św. Bernadetty, mimo że nie zostało poddane żadnym zabiegom konserwującym, nie uległo rozkładowi. Nienaruszone znajduje się w relikwiarzu, w kaplicy kościelnej w Nevers. Proces gnilny nie występuje ani na zewnątrz, ani wewnątrz ciała. Fot. Św. Bernadetta 8. Zwłoki, które nie ulegają rozkładowi Fot. Św. Stanisław Kostka Fot. Pius IX Kościół ma w swoich szeregach wielu świętych, na ciałach których upływający czas nie pozostawił żadnych widocznych śladów. Mimo, że upłynęło nawet kilkanaście wieków, a zwłoki nie zostały zakonserwowane, ciała wyglądają tak, jakby dopiero złożono je do grobu. Władze kościoła, podczas procesów, które poprzedzają kanonizację, sygnał taki traktują jako oznakę świętości. Do grona świętych, których ciała przetrwały próbę czasu, należą wspomniana św. Bernadetta, św. Jan Bosko i św. Stanisław Kostka. Do zaszczytnego grona należą też papieże Pius IX i Jan XXIII. Mimo wielu prób wyjaśnienia podobnych właściwości, nie udało się znaleźć jednoznacznej i racjonalnej odpowiedzi na pytanie dotyczące niezwykłej trwałości ciał wielu świętych. 7. Noga, która odrosła Miguel Juan Pellicer, jako młody chłopak uległ groźnemu wypadkowi, w wyniku którego amputowano mu nogę. Jednak ponad dwa lata później kończyna została mu przywrócona. Jak sam później stwierdził, stało się to dzięki żarliwej modlitwie skierowanej do Matki Bożej z Pilar, Cud miał miejsce 29 marca 1640 r. Pellicer po wieczornej modlitwie położył się spać. Gdy chwilę później jego matka weszła do pokoju, doznała szoku. Spod narzuty, którą był przykryty chłopak wystawały dwie nogi. Prawa kończyna, którą stracił 29 miesięcy wcześniej, podczas zabiegu amputacji, przeprowadzonego w szpitalu w Saragossie, była cała i zdrowa na swoim miejscu. Wkrótce po stwierdzeniu uzdrowienia, w domu chłopaka pojawiły się władze kościelne, lekarz i świadkowie. Zjawili się notariusze, którzy sporządzili akt zaświadczający o niesamowitym wydarzeniu. Wkrótce wiadomość o cudownym uzdrowieniu rozniosła się po całej Hiszpanii, a po ogłoszeniu autentyczności cudu, Miguel Juan Pellicer został przyjęty przez króla Filipa IV na prywatnej audiencji. 6. Latający święty Fot. książka: Józef z Kupertynu. Święty patron studentów – Gustavo Parisciani Fot. Św. Józef z Kupertynu Pochodzący z Włoch, św. Józef z Cupertino żył w XVII w. Dziś uznawany za patrona lotników i podróżników, miał niespotykaną umiejętność. Potrafił latać. W 1630 r., w trakcie jednej z procesji upamiętniającej św. Franciszka z Asyżu, Józef wzniósł się w powietrze i znalazł się ponad rozmodlonym tłumem. Gdy wreszcie udało mu się wylądować, był tak zawstydzony, że uciekł wiernym sprzed oczu, by ukryć się w domu swojej matki. Najbardziej znany lot Józefa z Cupertino odbył się podczas papieskiej wizytacji w klasztorze, która miała miejsce podczas pontyfikatu Urbana VIII. Gdy św. Józef nachylił się, by ucałować stopy Ojca Świętego, wzleciał w powietrze. Inne jego uniesienie miało miejsce podczas mszy, która odbyła się w 1663 r. z okazji Święta Wniebowzięcia. Jego wzbicie się w powietrze widziało wówczas kilka tysięcy osób. Według wielu relacji, św. Józef podczas modlitwy doznawał ekstazy. Czasami wystarczał widok świętego obrazu lub pieśń kościelna. Unoszenie się w powietrze było podobno wynikiem jego ekstatycznych przeżyć. Jego mistyczne ekstazy były tak częste i silne, że niejednokrotnie zamykano go w klasztorze. 5. Stygmaty Teresy Neumann Fot. Teresa Neumann Była głęboko wierzącą osobą. W 1919 r. podczas wypadku złamała kręgosłup, a wkrótce potem straciła wzrok. Przykuta do łóżka, modliła się o uzdrowienie do Teresy z Lisieux. I uzdrowienie nadeszło. W 1923 r. podczas beatyfikacji siostry Teresy z Lisieux, jej ociemniała imienniczka odzyskała wzrok. Niedługo później, gdy błogosławiona Teresa została ogłoszona świętą, Teresa Neumann zyskała władzę w nogach. Wkrótce kobieta została obdarzona stygmatami. Broczące krwią rany zaczęły pojawiać się w tych miejscach ciała, w które według religii chrześcijańskiej Chrystusowi przybito gwoździe, przytwierdzając go do krzyża. Poza tym krew strumieniami wypływała również z jej oczu. Krwawiące rany pojawiały się w każdy czwartek. W piątek o 15-ej, kobieta zapadała w głęboki sen, z którego budziła z zagojonymi ranami, i pełna życia wracała do codziennych obowiązków. Wszystko to trwało przez 36 dodać, że wraz z dniem pojawienia się pierwszych stygmatów, kobieta przestała jeść i pić. Posilała się wyłącznie Komunią Świętą. Naukowcy i lekarze, którzy przychodzili do niej, by obalić teorię dotyczącą jej sposobu żywienia, musieli uznać ją jako prawdę. W trakcie jednego z testów lekarze czuwali przy niej 24 godziny i 7 dni w tygodniu. W tym czasie przyjmowała ona raz dziennie wyłącznie komunię. Brak normalnej diety nie odbił się wg lekarzy na jej zdrowiu. 4. Bilokacja Ojca Pio Fot. Św. Ojciec Pio Bilokacja, zwana również dwulokacją to niewytłumaczalne zjawisko polegające na tym, że jedna osoba może przebywać w dwóch miejscach jednocześnie. Człowiekiem, któremu przypisywano takie zdolności był Ojciec Pio. Wg relacji świadków, kapłan był wielokrotnie widziany w dwóch miejscach o tym samym z takich wypadków miał miejsce podczas mszy beatyfikacyjnej św. Teresy, odbywającej się w Bazylice św. Piotra w Rzymie. Ojciec Pio był widziany w jej trakcie, mimo, że w tym samym czasie przebywał w swoim klasztorze. Jedną z osób, które ujrzały go na uroczystościach w Watykanie był św. Luigi zanotowano kilkanaście przypadków, gdy Ojciec Pio był widziany w dwóch miejscach równocześnie. Ostatni raz zdarzyło się to na dzień przed śmiercią duchownego. Właśnie wtedy odwiedził w Genui rannego Ojca Umile, z którym się pożegnał. Następnego dnia Ojciec Pio zmarł. 3. Cud w Lanciano Fot. Ciało Chrystusa w Lanciano Miał miejsce w VIII w., podczas Mszy św. sprawowanej przez mnicha bazyliańskiego, który przeżywał kryzys wiary. W trakcie uroczystości, znajdująca się w monstrancji hostia, symbolizująca w kościele Ciało Chrystusa, uległa przemianie. Kawałek opłatka zamienił się w prawdziwe ciało i krew. Zarówno ciało i krew, będące efektem tamtego zdarzenia przetrwały próbę czasu. Kościół uznał to za cud. Tymczasem naukowcy, którzy wykonali szczegółowe badania nie mają wątpliwości, że w monstrancji znajduje się prawdziwa tkanka ludzka i krew. Wyniki dociekań naukowców jednoznacznie określają grupę krwi, jako „AB”. Ciało stanowiące fragment tkanki mięśnia sercowego posiada tę samą grupę. Identyczną grupę krwi stwierdzono na Całunie Turyńskim. Tkanka, którą poddano obserwacji, nie posiadała śladów nacięć, co wykluczyło ingerencję człowieka w zdarzenie. Zadziwiające jest to, że pomimo braku zastosowania jakichkolwiek substancji konserwujących, żaden z elementów nie uległ rozkładowi. Efekt tamtego cudu sprzed ponad 1000 lat można do dziś oglądać w kościele w Lanciano. 2. „Ożywająca krew” św. Januarego Papież Franciszek z relikwiami św. Januarego (STEFANO RELLANDINI / REUTERS / REUTERS) Święty January jest chrześcijańskim męczennikiem, który za swoje przekonania zginął w 305 r. Jego relikwie zostały umieszczone w Neapolu. Jednak obiektem największego zainteresowania wiernych kościoła, jak i naukowców jest ampułka zawierająca krew świętego, która regularnie zmienia stan skupienia. Krew zmienia stan ze stałego w ciekły 19 września każdego roku. Jest to rocznica śmierci męczennika. Cud przemiany ma miejsce również w pierwszą niedzielę maja, a często zdarza się to także 19 grudnia. Czas, który jest potrzebny na zamianę zakrzepłej krwi w ciecz jest niejednorodny. Często dzieje się to momentalnie, ale niejednokrotnie już zmiana stanu skupienia dokonywała się przez wiele godzin. Testy wykazały, że krew nie zawiera żadnych związków chemicznych, które stymulowałyby ten proces. Zdarzali się naukowcy, którzy stosując naukową nomenklaturę wyjaśniali zachodzące zjawisko, jednak ich próby doprowadzenia do podobnego zjawiska w warunkach laboratoryjnych, zawsze kończyły się fiaskiem. 1. Cud Słońca Fot. „Cud słońca” w Fatimie, 13 października 1917 r., poświadczony przez osób Jeden z najbardziej spektakularnych cudów miał miejsce 13 października 1917 r. w Portugalii. Według trójki dzieci, które były świadkami objawień Matki Boskiej w Fatimie, tego dnia miał zdarzyć się cud zapowiedziany wcześniej przez Maryję. Wspomnianego dnia pole nieopodal Fatimy wypełniło się 70-cio tysięcznym tłumem. Wśród przybyłych, znalazło się wielu naukowców oraz rzesze ateistów, którzy z przymrużeniem oka spoglądali na wiernych, którzy pojawili się na polu oczekując na zapowiedziany cud. W pewnym momencie niebo spowiły ciemne chmury, a na zgromadzony tłum spadł deszcz, nie pozostawiając na nikim suchej nitki. W chwilę później zza gęstych chmur wyszło Słońce, które zaczęło… wirować. Świadkowie relacjonowali, że Słońce wykonując niesamowity taniec, jednocześnie zaczęło zbliżać się do Ziemi. Obracająca się świetlista tarcza widziana była przez 70 tysięcy osób. Wiele z nich spodziewało się rychłej katastrofy, która spowoduje koniec świata. Do niczego podobnego nie doszło. Zamiast tego Słońce błyskawicznie osuszyło ludzi. Tego dnia wielu niewierzących, nawróciło się. Oczywiście wciąż jest mnóstwo sceptyków z prof. Richardem Dawkinsem na czele, którzy sugerują, że tamtego pamiętnego dnia doszło po prostu do zbiorowej halucynacji. Czy zatem ateiści zamknięci na przeżycia mistyczne, którzy z czystej ciekawości przybyli wówczas na pole, również brali udział w zbiorowej paranoi?

płacząca figurka matki boskiej